Europejski Bank Centralny podniósł stopy procentowe o 25 pb podczas wrześniowego posiedzenia. Opublikowany komunikat był dość jastrzębi, a dodatkowo bank podniósł ścieżkę inflacji. W związku z wysokimi cenami energii oraz obawami EBC dot. pojawienia się efektów drugiej rundy, spodziewamy się jeszcze jednej podwyżki stóp w tym roku.
Decyzja o podwyżce stóp we wrześniu nie była zaskoczeniem - członkowie EBC od dawna wskazywali na taki scenariusz. Ostatnie wzrosty cen surowców oraz rentowności obligacji tylko przypieczętowały ten ruch. Opublikowany wczoraj komunikat nie wskazywał sugestii, iż EBC jest skłonny przejść teraz w tryb "wait and see". Zamiast tego dodano, że inflacja pozostanie powyżej celu przez dłuższy czas. Przy podwyżce stóp takie stwierdzenie należy odczytywać ewidentnie jako jastrzębi sygnał.
Nowa projekcja makroekonomiczna ukazała podwyższoną ścieżkę inflacyjną dla kolejnych dwóch lat, zarówno pod względem wskaźnika HICP, jak i bazowej części koszyka. W świetle dwóch podwyżek stóp traktujemy taką informację jako jastrzębi sygnał. Co więcej, ścieżka wzrostu PKB w 2027 także powędrowała w górę i to dość wyraźnie jak na standardy strefy euro . W takim środowisku EBC może czuć się bardziej ośmielony, by walczyć z inflacją bez dramatycznych efektów dla aktywności ekonomicznej.
Warto w tym miejscu podkreślić jeszcze jeden aspekt. Mianowicie, tworząc projekcję analitycy EBC nie uwzględnili ostatniej rewizji wzrostu PKB w II kwartale z 0,4% do 0,6% kw/kw. Taka korekta sugeruje, że tegoroczny wzrost może przekroczyć 1%. W horyzoncie projekcji jest to już zauważalna różnica, czego dowodem jest poniższy wykres.
Będąc jednak uczciwym należy także odnieść się do scenariuszy alternatywnych, które po raz kolejny zaprezentowano przy okazji ścieżki centralnej. Biorąc pod uwagę, gdzie aktualnie znajdują się ceny ropy i gazu można śmiało przyznać, że znajdujemy się teraz bliżej realizacji gorszego scenariusza (żółta linia na poniższych wykresach). W takich warunkach wzrost PKB będzie niższy niż w projekcji centralnej, najprawdopodobniej także nawet po uwzględnieniu rewizji w II kwartale. W dalszym ciągu mówimy jednak o lekkim spowolnieniu, a nie recesji. Przy wyższych ścieżkach inflacji, EBC ma wciąż zachęty do utrzymywania jastrzębiego tonu.
Podczas swojej wypowiedzi na konferencji prasowej Lagarde podkreślała odporność gospodarki strefy euro na wyższe ceny energii czy koszt pieniądza wskazując, że spodziewa się kontynuacji dobrych wyników w bieżących kwartałach. Dodała, że inflacja pozostanie powyżej celu do połowy 2027 roku (podobnego zdania jesteśmy również my oczekując powrotu w tym czasie do niższych stóp procentowych). Co istotne, wczorajsza decyzja była jednogłośna, więc na ten moment nie było żadnych gołębich głosów w Radzie. Jastrzębiość ta została również podkreślona już po konferencji, kiedy to doniesienia medialne wskazywały, iż członkowie Rady oczekują dalszego zacieśniania polityki pieniężnej w kolejnych miesiącach (nie wykluczając również października).
Nie wszystkie wypowiedzi Lagarde były jednak tak jastrzębie, gdyż pojawiło się także kilka komentarzy w przeciwnym kierunku. Przede wszystkim do tej pory EBC nie zauważyło reakcji gospodarki na wyższe ceny energii, a tracker płac implikuje tylko skromny wzrost w pierwszej połowie 2027 roku. Na razie nie ma więc mowy o aktywacji efektów drugiej rundy. Ponadto prezes EBC przyznała, iż inflacja w ostatnim czasie okazała się niższa od oczekiwań, zwłaszcza z uwagi na ceny żywności. Wreszcie przyznała, że aktualnie strefa euro zmaga się głównie z podażowym szokiem. Taki też charakter ma aktualnie inflacja, co zresztą udowodnili ekonomiści EBC w swojej publikacji kilka dni wcześniej.
Biorąc jednak pod uwagę wysoką wrażliwość Rady na choćby zalążki materializacji ryzyka efektów drugiej rundy sądzimy, iż jastrzębi ton będzie obowiązywał jeszcze przez pewien czas. Scenariusz inflacyjny wisi na włosku, a konkretnie na cenach energii. Jeśli w kolejnych kilku tygodniach nie ujrzymy wyraźnego cofnięcia w związku z pokojem w Iranie, trudno oczekiwać zmiany nastawienia Rady. Jednocześnie zapowiedzi Trumpa, iż ceny paliw spadną (dopiero) po wyborach, nie napawają optymizmem w krótkim terminie. W związku z powyższym spodziewamy się, że EBC podniesie jeszcze raz stopy procentowe w tym roku. Najbardziej prawdopodobny jest ruch podczas kolejnego posiedzenia w październiku. Ewentualne opóźnienie takiego ruchu do grudnia wymagałoby globalnych spadków cen energii w kolejnych tygodniach.







