Jeszcze kilka miesięcy temu prezydent Trump wydawał się taranem, któremu uda się skruszyć również bramy Fed. Osiągnął pewne sukcesy na tym polu, gdy udało mu się wprowadzić Stephena Mirana do Rady Gubernatorów. Udało się także rozpętać grę prawną przeciwko Powellowi i Lisie Cook. Idzie jednak jak po grudzie, a konsekwencją braku finezji jest rodzący się bunt wśród niektórych posłów z partii republikańskiej. I do tego jeszcze Powell, który wytacza coraz cięższe działa. Spróbujemy czytelnikom przybliżyć o co chodzi, jakie są reguły walki i do czego to może doprowadzić.
FOMC, czyli ci co ustalają stopy
* Specjalność tego statusu niech podkreśla fakt, że wśród rotacyjnych członków FOMC znajduje się również zastępca prezesa nowojorskiej Rezerwy. Prezesem jest obecnie John C. Williams, a jego zastępczynią Susmita Shukla. Zastępczyni podnosi rękę w sprawie stóp procentowych zawsze, gdy sam prezes Williams jest nieobecny.
System Rezerwy Federalnej jest … skomplikowany
Rola tradycji
Daty i kadencje
** W powszechnej opinii kandydatem strawnym dla Senatu oraz dla samego Powella mógłby być Kevin Warsh, który cieszy się dobrą reputacją. Ba, byłoby to wręcz eleganckie wyjście z obecnej sytuacji, ale wyraźnie odmienne od obecnych życzeń prezydenta (jego ulubieńcem przy sterach Fed byłby Kevin Hasset). Wydaje się jednak, że tu także musi wystąpić koniunkcja wielu zdarzeń i zawarcie układu „za zamkniętymi drzwiami”. Po pierwsze, Trump musi odpuścić (nie takie oczywiste), aby odpuścił DoJ. Po drugie, Powell musi mieć prawdopodobnie poczucie, że ustępuje przed instytucją, a nie człowiekiem starającym się go publicznie upokorzyć. Tu z propozycją „układu” zwrócić może się sam senat. W takim wypadku Warsh zostaje członkiem zarządu i prezesem, DoJ umarza śledztwo z uwagi na brak dowodów, a Powell odchodzi na emeryturę. Dodatkowym smaczkiem niech pozostanie fakt, że Warsh już mógł zostać mianowany na prezesa Fed w 2017 roku, a jednak Trump ostatecznie wybrał Powella.
*** To oczywiste, że kuluarach mówi się, że można byłoby mocą ustawy rozszerzyć liczbę członków do 8 lub 9, aby desant na Fed był bardziej skuteczny, ale w obecnych warunkach byłoby to polityczne samobójstwo i strategia skazana na porażkę (testowano już to kiedyś w ramach Sądu Najwyższego, z marnym skutkiem).
