Uderzenie ze strony amerykańsko-izraelskiej na Iran na początku weekendu rozpoczęło szerszy konflikt wojenny na Bliskim Wschodzie. W poniedziałkowy poranek dostrzec można wysyp najróżniejszych analiz i komentarzy. Rynki finansowe reagują swoją drogą. W takim środowisku postanowiliśmy podejść do tematu nieco inaczej. Mianowicie, postawiliśmy sobie szereg istotnych pytań, na które udzielamy jednocześnie zwięzłych odpowiedzi.
Pytanie: Jaka jest geneza obecnego konfliktu (2023–2026)?
Przejście do otwartego konfliktu zbrojnego następowało etapami. 7 października 2023 Hamas przeprowadził zmasowany, brutalny atak na południowy Izrael, przełamując barierę graniczną drogą lądową, powietrzną i morską. Zamordowano około 1200 osób (głównie cywilów), a ponad 240 zakładników uprowadzono do Gazy. Wydarzenie to zniszczyło izraelską doktrynę „zarządzania konfliktem” i stało się bezpośrednią przyczyną trwającej do dziś wojny totalnej. Atak z Gazy był katalizatorem, który przekonał administrację USA, że dopóki reżim w Teheranie istnieje, stabilizacja regionu jest niemożliwa. W 2024 r. doszło do pierwszych bezpośrednich wymian ciosów (w kwietniu i październiku) oraz upadku reżimu Asada w Syrii (w grudniu), co odcięło Iran od kluczowego lądowego szlaku zaopatrzeniowego dla Hezbollahu. W czerwcu 2025 USA i Izrael przeprowadziły operację Midnight Hammer – masowe uderzenie na irańskie obiekty nuklearne i zakłady produkcji rakiet balistycznych. Odpowiedź Iranu była niemal kurtuazyjna, co umożliwiło szybką deeskalację. Po załamaniu negocjacji nuklearnych w Omanie, 28 lutego 2026 rozpoczęto operację Epic Fury pod dowództwem USA i Izraela, której przełomem była eliminacja Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego w precyzyjnym ataku na Teheran.
Pytanie: Jakie są cele USA w tej operacji?
Celem USA jest trwałe uniemożliwienie Iranowi budowy broni jądrowej. USA deklarują, że Iran nie otrzyma „ani grama” wzbogaconego uranu, a program nuklearny ma zostać całkowicie zatrzymany. Drugim celem jest neutralizacja potencjału balistycznego, ze zniszczeniem infrastruktury umożliwiającej ataki na amerykańskie bazy w regionie i udaremnieniem planów budowy rakiet zdolnych dosięgnąć USA. Trzecim elementem jest „regime change”. Prezydent Trump wezwał Irańczyków do „przejęcia kontroli nad własnym losem”, oferując immunitet żołnierzom i policjantom, którzy złożą broń. Mnogość celów oznacza większą skalę operacji, zachęca atakowaną stronę do strategii „nie mamy już nic do stracenia” i jednocześnie komplikuje lub ułatwia możliwość ogłoszenia zwycięstwa przez Donalda Trumpa, przy czym Iran może wykorzystywać zbliżające się w USA wybory połówkowe.
Pytanie: Jakie są cele Izraela?
Po osłabieniu Hamasu i Hezbollahu w latach 2024/25 Izrael dąży do ostatecznego odcięcia finansowania i dowodzenia „Osi Oporu” w Teheranie, przyjmując doktrynę aktywnego uniemożliwiania odbudowy potencjału wrogich formacji poprzez prawo do uderzeń wyprzedzających. Kluczowe jest też wyeliminowanie zagrożenia atakiem nuklearnym, postrzeganym jako jedyne realne zagrożenie egzystencjalne. Trzecim celem jest stabilizacja regionalna poprzez budowę sojuszu obronnego z państwami sunnickimi (ZEA, Bahrajn, potencjalnie Arabia Saudyjska) pod egidą USA, zintegrowanej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej oraz pokazanie bezsilności Iranu, aby skłonić kolejne kraje do pełnej współpracy militarnej i technologicznej.
Pytanie: Czym obecny konflikt różni się od tego z poprzedniego roku?
W porównaniu z uderzeniem Midnight Hammer z czerwca 2025 r. skala i determinacja obu stron są dziś znacznie większe. Wówczas ataki były chirurgiczne i ograniczone do trzech obiektów nuklearnych (Fordow, Natanz, Isfahan), a odpowiedź Iranu określono jako „bardzo słabą”, co ułatwiło szybkie zawieszenie broni. Obecnie celem nie są wyłącznie instalacje nuklearne, ale cała struktura dowodzenia. Eliminacja Alego Chameneiego oraz dowódców IRGC na początku operacji pokazuje, że chodzi o zmianę reżimu. Iran odpowiedział znacznie mocniej, dążąc do zadania konkretnych strat: wystrzelił masowe salwy rakiet balistycznych w kierunku Tel Awiwu i Jerozolimy, uderzył dronami i rakietami w bazy USA w Bahrajnie (kwatera 5. Floty USA), Katarze (Al-Udeid), Kuwejcie (Ali al-Salem), ZEA (Al-Dhafra), atakował Erbil i Ain al-Asad w Iraku, a odłamki rakiet i drony spadły na kluczowe obiekty w Dubaju (m.in. lotnisko, port Jebel Ali, hotele na Palm Jumeirah). Odnotowano też atak dronem Shahed na brytyjską bazę RAF Akrotiri na Cyprze, co poszerza geograficzny zakres konfliktu.
Pytanie: Czy wyeliminowanie Najwyższego Przywódcy ułatwi zakończenie wojny, czy przeciwnie?
Eliminacja Alego Chameneiego działa jak miecz obosieczny. W krótkim terminie drastycznie pogarsza stabilność, bo rozprasza proces decyzyjny w Teheranie między frakcje wojskowe. Wzmacnia też chaotyczne, choć potężne uderzenia odwetowe IRGC. W dłuższej perspektywie daje szansę na rozbicie struktury „Osi Oporu”. Szansa na przejęcie władzy przez społeczeństwo jest najwyższa w historii Republiki Islamskiej, lecz obarczona ryzykiem krwawej wojny domowej. Kluczowa staje się lojalność niższych rangą oficerów Arteszu, tradycyjnie mniej ideologicznych niż IRGC. Dopóki jednak IRGC kontroluje dystrybucję żywności, paliwa i amunicji, „pokojowe” przejęcie władzy przez cywilów jest mało prawdopodobne. Bardziej realny jest pucz wojskowy wymuszony buntem społecznym, co nie gwarantuje natychmiastowej demokracji, lecz raczej okres krwawych porachunków i walkę o sukcesję.
Pytanie: Cieśnina Ormuz jest zamknięta czy otwarta?
Na 2 marca 2026 mamy do czynienia z „blokadą hybrydową”, nie klasyczną, fizyczną blokadą, choć skutki gospodarcze są niemal identyczne. Iran ogłosił wody terytorialne „strefą działań wojennych”, grożąc atakami na statki handlowe. Realną siłą są ukryte nadbrzeżne wyrzutnie rakiet przeciw okrętowych i rozlokowane miny nowej generacji. Już same komunikaty, wsparte incydentami rakietowymi, skłaniają ubezpieczycieli do wycofywania gwarancji, co de facto zamyka ruch bez otwartego starcia z flotą USA. Możliwości obchodzenia blokady są ograniczone: saudyjski rurociąg East-West przerzuca 5–7 mln baryłek dziennie wobec ~20 mln normalnie przez Ormuz, a emiracka trasa do Fudżajry to wciąż kropla w morzu. Kluczową rolę odgrywają Chiny, które naciskają na Teheran, by poluzował blokadę, próbując wynegocjować „bezpieczne korytarze” dla własnych jednostek.
Pytanie: Czy oprócz ropy naftowej zagrożone są inne łańcuchy dostaw?
Tak, blokada uderza szerzej. Najbardziej bezpośrednio zagrożony jest LNG z Kataru, który odpowiada za około 20% światowego handlu tym surowcem, co zmusza Europę do kosztownej licytacji o ładunki z innych kierunków i podnosi koszty energii. Znaczący jest wpływ na rynek nawozów poprzez ograniczenia w eksporcie amoniaku i mocznika z regionu. Paraliż logistyczny w węzłach takich jak Dubaj może przerwać łańcuchy „just-in-time” w motoryzacji i elektronice. Niedobory polimerów i metanolu z Iranu uderzają w przemysł chemiczny i produkcję opakowań czy części AGD, także w Polsce. Kluczowe huby transshipmentowe w Zatoce, jak Jebel Ali, przestają pełnić funkcję „oddechu” dla globalnej logistyki, bo towary wewnątrz Zatoki nie mogą wydostać się na zewnątrz. Dodatkowo drastycznie rosną stawki ubezpieczeniowe dla całego regionu.
Pytanie: Jakie są kroki do zakończenia wojny?
Potrzebny jest splot wydarzeń wykraczających poza standardową dyplomację. Warunkiem koniecznym jest wyłonienie w Iranie ośrodka decyzyjnego, który uzna, że dalszy opór grozi fragmentacją państwa, a nie tylko upadkiem reżimu, i zaakceptuje trzy żądania Trumpa: trwały koniec wzbogacania uranu, demontaż przemysłu rakietowego oraz odcięcie „proxy” (Hezbollahu, Huti). Drugim elementem jest kwestia wiarygodności USA, praktycznie zerowej w Teheranie po JCPOA i ataku mimo rozmów w Omanie, co wymusza pojawienie się zewnętrznego gwaranta – najpewniej Chin – zdolnego narzucić obu stronom zawieszenie broni i „zimny pokój” oparty na faktach dokonanych. Ostatecznie konieczne jest wewnętrzne pęknięcie w Teheranie. IRGC musi uznać, że dla uniknięcia linczu i anihilacji przez lotnictwo USA jedyną drogą są ustępstwa lub oddanie części władzy. W tym zakresie Iran może liczyć na deficyt uwagi D. Trumpa. Po pewnym czasie wojna (ciesząca się słabym poparciem w kraju) może mu się po prostu znudzić, a ogłoszenia zwycięstwa będzie potrzebował przed wyborami połówkowymi do Kongresu.
Pytanie: Co może chcieć wynegocjować Iran?
Dla nowej, tymczasowej Rady w Teheranie (powstałej po potwierdzonej śmierci Chameneiego) ewentualne negocjacje nie dotyczą już „rozwoju”, lecz fizycznego przetrwania. Iran będzie dążył do uzyskania od USA i Izraela deklaracji o zaprzestaniu „uderzeń dekapitacyjnych” wobec pozostałych przy życiu liderów i dowódców wojskowych. Spróbują pewnie ugrać zachowanie resztek Korpusu Strażników Rewolucji (IRGC) poprzez ich formalne wchłonięcie przez regularną armię (Artesh), co ma uchronić te siły przed całkowitą anihilacją obiecaną przez Trumpa. Nie jest to jednak proces natychmiastowy. Po drugiej stronie mamy kraje naftowe, którym kończą się pociski przechwutujące oraz Amerykanów, którzy w wyniku przedłużenia konfliktu mogą być popchnięci do inwacji lądowej, co de facto prawdopodobnie oznaczałoby dążenie do traktatu pokojowego, bo USA - w obecnych warunkach - inwazji lądowej nie będą w stanie przeprowadzić.
Gdzie jest „czerwona linia” w atakach na rafinerie?
Dzisiejszy atak drona na Ras Tanura w Arabii Saudyjskiej (największy hub eksportowy świata) pokazuje, że ta linia jest bliska przekroczenia. Co może się dziać dalej?
Dla USA cena galonu paliwa w USA jest problemem. Trump obiecał tanią energię a na obecnej ofensywie Amerykanie nic nie zyskują - ba, większość nie czuła się Iranem zagrożona. Ataki na saudyjskie rafinerie, które wybiły cenę ropy Brent powyżej 80 USD zmuszają Trumpa do rezygnacji z „chirurgicznych uderzeń” na rzecz pełnowymiarowej kampanii niszczenia irańskiej gospodarki. To moment, w którym USA przestają celować w wyrzutnie, a zaczynają w irańskie terminale naftowe (np. wyspę Kharg). Czy jesteśmy już w tym punkcie - nie wiemy.
Dla krajów Zatoki: czerwoną linią jest ich własna infrastruktura odsalania i przetwarzania ropy. Przy wyczerpanych zapasach pocisków Patriot, atak na Ras Tanura oznacza koniec ich „neutralności”. Kraje te prawdopodobnie w ciągu najbliższych godzin w pełni udostępnią swoją przestrzeń powietrzną i bazy do uderzeń odwetowych. Albo ... rozpaczliwie będą dążyć do traktatu pokojowego lub zawieszenia broni.
Dla Chin i Iranu: Pekin pewnie już teraz wprost komunikuje Teheranowi: "Jeśli spadnie jeszcze jedna bomba na saudyjską rafinerię, odcinamy was od systemu bankowego i wspieramy rezolucję ONZ o pełnej blokadzie". Co na to Iran? Być może regularna armia (Artesz) aresztuje resztki dowództwa IRGC, ogłaszając, że "szaleńcy niszczą kraj i region", i poprosi o natychmiastowe zawieszenie broni. Być może. Działamy w choasie informacyjnym, w którym ruchy poszczególnych graczy nie muszą być racjonalne. Musimy też mieć świadomość działania przypadku.
Pytanie: w jaki sposób wojna na Bliskim Wschodzie wpływa na Polskę?
Notowania waluty są stabilne, giełda otworzyła się niewielkimi spadkami. To jest konflikt, który ma na Polskę przełożenie głównie przez ceny ropy naftowej oraz inne zakłócenia łańcuchów dostaw. Najciekawszy jest wpływ na RPP, co opisujemy w osobnym pytaniu. Poniżej dokonaliśmy przeliczeń wg modelu Oxford Economics dla różnych scenariuszy wzrostu ropy naftowej (rozważamy trwałe podniesienie się poziomu cen ropy w różnej skali). Uwaga: wpływ na inflację wydaje się znacząco zawyżony względem innych modeli, w tym modeli NBP.
Pytanie: Co zrobi RPP?
Jeszcze przed weekendem rynek oczekiwał obniżki o 25pb w środę. Uzasadnieniem było utrwalenie inflacji w celu NBP (styczniowe 2,2% r/r) oraz wyhamowanie dynamiki płac w sektorze przedsiębiorstw. Kluczowa była nowa projekcja inflacji i PKB mająca potwierdzić trwałość powrotu inflacji do celu i dać „zielone światło” do wznowienia cyklu obniżek po dwumiesięcznej pauzie. Eskalacja na Bliskim Wschodzie i sytuacja w Cieśninie Ormuz podbijają ceny ropy, co RPP zapewne potraktuje jako czynnik ryzyka spowalniający tempo dalszych cięć w II kwartale, ale nie blokujący marcowego ruchu opartego na krajowych danych o dezinflacji. Istnieje jednak (wcale nie taka mała) możliwość emocjonalnej reakcji w myśl prostych heurystyk ferowanych wielokrotnie przez prezesa Glapińskiego: „gdy jest wojna, to stóp się nie obniża”. Alternatywą byłoby w takim wypadku oczekiwanie na wygaśnięcie działań wojennych, być może np. do kwietnia. Wsparciem dla takiego scenariusza jest ogólny pogląd panujący w RPP, że obecnie to tylko „fine tuning” i z tego powodu nie trzeba się spieszyć. Sytuacja jest dynamiczna – decyzja może zależeć od tego jak w dniu głosowania zachowają się ceny ropy naftowej. Wciąż uważamy, że szansa na cięcie (+ostrożny komunikat dot. przyszłych ruchów) jest większa niż na brak cięcia.


