Agencja S&P dokona dzisiaj przeglądu wiarygodności kredytowej Polski. Naszym zdaniem agencja utrzyma długoterminowy rating na poziomie A-, jednak obniżyć może perspektywę ze stabilnej do negatywnej. Głównymi problemami pozostają strukturalny deficyt finansów publicznych bez jasnej ścieżki wyjścia oraz słaba ocena praworządności.
S&P jest jedyną agencją spośród trzech głównych, która dotąd nie zaostrzyła tonu. Wcześniej Moody's obniżył ocenę wiarygodności do A3 (odpowiednik A- w nomenklaturze Fitch i S&P), a Fitch, choć utrzymał ocenę A-, ostrzegł przed możliwą degradacją do BBB+ poprzez zmianę perspektywy na negatywną. Piątkowa decyzja S&P może wpisać się w ten trend. Agencja raczej nie obetnie samego ratingu, ale cięcie perspektywy jest realne.
Agencja w swojej metodologii bezpośrednio przygląda się deficytowi sektora instytucji rządowych i samorządowych, ale bierze pod uwagę także trudniej mierzalne czynniki, takie jak praworządność. Dotychczasowe prognozy rządowe oraz Komisji Europejskiej wskazują na utrzymanie deficytu w okolicach 7% PKB w horyzoncie przyszłego roku. To zdecydowanie więcej niż w państwach z koszyka A- (gdzie mediana wynosi ok. 2,5% PKB). W warunkach braku woli politycznej do cięć wydatków czy podwyżek podatków, analitycy agencji będą prawdopodobnie podkreślać problem szybko rosnącego długu – podobnie jak w komentarzu majowym. Sam poziom długu publicznego brutto (ok. 60% PKB) jest jednak wciąż umiarkowany na tle państw Europy Zachodniej, a fakt, że ponad trzy czwarte zadłużenia wyemitowano w złotych, ogranicza ryzyko nagłego odpływu kapitału.
Podobnie jak przy poprzednim przeglądzie, uwaga poświęcona będzie filarom instytucjonalnym. Formalnie agencja ocenia sytuację poprzez wskaźniki jakościowe Banku Światowego (Worldwide Governance Indicators) – te w przypadku Polski są zdecydowanie słabsze niż w innych państwach regionu (poza Słowacją) i porównywalnych gospodarkach z oceną A-. Nie pomaga także ocena bieżących wydarzeń: przewlekły spór o status sędziów Trybunału Konstytucyjnego generuje niepewność prawną. Niemniej, na plus agencja zapewne zaliczy wygaszenie potencjalnego kryzysu wokół zarządu Narodowego Banku Polskiego. Widmo instytucjonalnego paraliżu banku centralnego działało destabilizująco, a S&P niezwykle rygorystycznie traktuje zasadę niezależności władz monetarnych. Zapewnienie ciągłości funkcjonowania instytucji jest w tym kontekście pozytywnym sygnałem.
W kontekście inflacji S&P może odnotować również potencjalne wydatki związane z przeciwdziałaniem jej wzrostowi w przyszłym roku (mowa o przedłużeniu programu CPN oraz możliwych mrożeniach cen energii elektrycznej i gazu dla gospodarstw domowych). Programy te, w środowisku już wysokiego deficytu, mogą być postrzegane jako kosztowne. W majowym komunikacie agencja wskazywała, że narastanie nierównowag w reakcji na szoki geopolityczne będzie przesłanką do zmian decyzji.
Dlaczego zatem Polska naszym zdaniem nie straci ratingu A-? Przed „twardym lądowaniem” chroni nas wciąż solidny wzrost gospodarczy oraz względna równowaga zewnętrzna (brak znaczącego deficytu na rachunku obrotów bieżących i stały napływ BIZ). Większość europejskich gospodarek z ratingiem A-/A nie zdoła wzrosnąć w tym roku o więcej niż 3%, tymczasem w Polsce dynamika PKB będzie prawdopodobnie zbliżona do 4%. Co więcej, wzrostowi temu towarzyszy niższa zmienność w porównaniu do innych państw. Zrównoważenie zewnętrzne w połączeniu z adekwatnym buforem rezerw walutowych NBP oraz płynnym kursem złotego sprawia, że gospodarka wykazuje znaczną odporność na globalne szoki bilansu płatniczego. Taki obraz wciąż pozwala przyciągać inwestycje zagraniczne w solidnym tempie, co według majowego komentarza S&P jest ważnym argumentem za utrzymaniem wyższego ratingu.
Reakcja rynku długu skarbowego i kursu złotego na ewentualną obniżkę perspektywy powinna być umiarkowana – wskazują na to chociażby niewielkie rynkowe przetasowania po wcześniejszych decyzjach konkurentów. W perspektywie kolejnego roku kluczowe dla nowego rządu będzie przedstawienie wiarygodnej ścieżki konsolidacji fiskalnej. Brak prezentacji takiego planu zwiększyłby szanse na kolejne negatywne ruchy ze strony agencji ratingowych, zwłaszcza że potencjał wzrostu krajowej gospodarki w dłuższym horyzoncie będzie prawdopodobnie obniżał się do poniżej 3%.
