Pierwsze posiedzenie Rezerwy Federalnej w nowym roku nie wywołało większych perturbacji rynkowych. Z drugiej strony w komunikacie można doszukać się kilku zmian, które niekoniecznie sygnalizują potrzebę dalszych, szybkich obniżek kosztu pieniądza. W świetle ostatnich wydarzeń związanych z tarciami na linii Trump - Powell, mniej gołębia postawa prezesa amerykańskiego banku centralnego nie powinna dziwić.
Rezerwa Federalna pozostawiła stopy procentowe na dotychczasowym pułapie, zgodnie z tym czego oczekiwali uczestnicy rynku. Przedział dla stopy funduszy federalnych to w dalszym ciągu 3,5-3,75%.
W styczniowym komunikacie znaleźć możemy kilka dostosowań wartych uwagi. Przede wszystkim zniknął fragment sygnalizujący fakt, iż ryzyka w dół dla bezrobocia wzrosły. Ponadto dodano, że stopa bezrobocia pokazała ostatnio pewne oznaki stabilizacji (wcześniej wskazywano na jej wzrost). W kontekście inflacji utrzymano, iż ta pozostaje nieco podwyższona. Z kolei fragment dotyczący wzrostu PKB podkreślił, że gospodarka rozwijała się w ostatnim czasie w solidnym tempie (wcześniej było to tempo umiarkowane). To oczywiście reakcja na dane za trzeci kwartał, które pokazały wzrost PKB aż o 4,4%. Powyższe zmiany w naszym przekonaniu implikują, że Fed nie będzie spieszył się z obniżkami stóp.
Dodajmy też, że wczorajszą decyzję poparli wszyscy poza dwoma członkami Komitetu Otwartego Rynku. Mianowicie, Miran oraz Waller optowali za obniżką o 25pb. W kontekście tego pierwszego nikt nie będzie zaskoczony. Poplecznik Donalda Trumpa w Fed nie od dziś systematycznie próbuje forsować cięcia stóp. W przypadku Wallera głos ten możemy potraktować poniekąd jak oczko puszczone do Trumpa. Waller znajduje się wśród kandydatów na nowego prezesa Rezerwy Federalnej. Brak takiego głosu na styczniowym posiedzeniu mogłoby zaprzepaścić (i tak już niezbyt wysokie) szanse na objęcie fotela po Powellu.
Konferencja prasowa prezesa Fed nie należała raczej do tych mięsistych. Z oczywistych względów nie brakowało odniesień do oskarżenia Powella przez Sąd Najwyższy czy rozważań na temat zasadności czy prezydent może odwołać Lisę Cook ze stanowiska. Powell skwitował to stwierdzeniem, iż to najważniejsze procesy sądowe w całej historii Fed. W kontekście gospodarczym padły sugestie, że spora część inflacji wynikającej z polityki celnej już przefiltrowała się przez gospodarkę (zdanie wspierające niższe stopy). Z drugiej strony prezes dodał, że gospodarka w ostatnim czasie zaskoczyła Fed pozytywnie (zdanie wspierające raczej brak potrzeby dalszych cięć). Ogólny wydźwięk konferencji był zauważalnie mniej gołębi w porównaniu do tej sprzed sześciu tygodni. W świetle nacisków ze strony Trumpa nie powinna być to zaskakujące.
Po wczorajszym posiedzeniu niewiele zmieniło się w kontekście wyceny przyszłych ruchów na stopach. Rynek wciąż dostrzega przestrzeń do niespełna dwóch obniżek po 25pb do końca roku. Naszym zdaniem Fed nie będzie spieszył się z kolejnymi ruchami. Z tego punktu widzenia czujemy się komfortowo z naszą prognozą zakładającą brak obniżki w pierwszym kwartale oraz z jedną obniżką w drugim kwartale. Na ten moment wygląda na to, że szanse na cięcie przesuwają się bardziej w stronę czerwca. Zgodnie z harmonogramem Fed powinien mieć już wtedy nowego prezesa, ale do tego - w obecnych okolicznościach - jeszcze daleka droga.
